depresja
Dziś światowy dzień walki z depresją. Już wczoraj wróciły lęki i ból w klatce piersiowej. Nie wiem, czemu tak jest. Leki przyjęłam jak zawsze od ponad dwóch miesięcy. Boję się. Nie mogę poradzić sobie z prostymi czynnościami. Nie czuję się sprawcza w żaden sposób. Mam ochotę znów zakopać się pod kołdrą i spod niej nie wychodzić. Kilka dni temu już tak dobrze się czułam. Cieszyłam się w pełni, tak jak potrafiłam kiedyś, przed chorobą. Czuję się przytłoczona. Ciało spina wielki skurcz. Mięśnie twarzy jakby zupełnie zastygły. Tylko w oczach tlą się łzy. To, co się teraz we mnie odbywa, to walka wewnętrzna. Zrobić choremu dziecku obiad, czy zakopać się pod kołdrą i już spod niej nigdy nie wyjść. Wszystko widzę w czarnych barwach. Jakby nie było na nic rozwiązania. Jakbym ugrzęzła w miejscu i miała przyklejone stopy do podłoża. Boję się. Myślałam, że to już nie wróci w takim stopniu. Jestem w tym sama.